Ściany, które oddychają
Gdy mówimy o wnętrzach, które oddychają, nie chodzi tylko o wentylację czy okna — chodzi o materiały, które współpracują z domem, z człowiekiem i z naturą…
Glina, wapno i inne naturalne tynki to rozwiązania, które od wieków pełniły tę rolę, zanim pojawiły się gładzie i współczesne farby — akrylowe, cementowe, lateksowe. Dziś wracają nie jako moda, ale jako świadomy wybór.
Farby lateksowe, akrylowe czy cementowe to dziś najczęściej wybierane rozwiązania. Dają szybki efekt, są odporne, łatwe w czyszczeniu — ale mają jedną wspólną cechę: zamykają powierzchnię ściany. Tworzą szczelną powłokę, która nie pozwala przegrodzie swobodnie oddychać, przez co w pomieszczeniach łatwiej o wahania wilgotności, uczucie „ciężkiego” powietrza, a z czasem nawet o rozwój pleśni.
Naturalne tynki działają inaczej. Nie zamykają ścian, ale pozwalają im „oddychać”. Glina czy wapno wchłaniają nadmiar wilgoci z powietrza, a gdy staje się zbyt sucho — powoli ją oddają. Dzięki temu mikroklimat wnętrza jest bardziej stabilny, powietrze łagodniejsze, a sam dom… zdrowszy.
Badania pokazują, że wilgoć i pleśń w pomieszczeniach zwiększają ryzyko alergii, problemów oddechowych i astmy – zwłaszcza u dzieci. Problem pleśni w domach nie wynika tylko z braku wentylacji, ale także z zastosowania zbyt szczelnych powłok.
Naturalne tynki, dzięki zdolności do regulowania wilgotności i wysokiemu pH (w przypadku wapna), utrudniają rozwój pleśni i tworzą zdrowsze środowisko do życia. W dobrze zaprojektowanej przestrzeni potrafią realnie wspierać zdrowie domowników i ograniczyć ryzyko rozwoju grzybów i bakterii.
Oprócz otwartości dyfuzyjnej oraz działania bakteriobójczego i przeciwgrzybicznego naturalne tynki nie zawierają chemicznych dodatków. To materiały w pełni naturalne, neutralne dla zdrowia.
Wiele popularnych farb, nawet tych „wodorozcieńczalnych”, ma w składzie LZO (lotne związki organiczne). To substancje, które ulatniają się do powietrza — nie tylko w trakcie malowania, ale też przez wiele miesięcy po wyschnięciu powłoki. Ich stężenie z czasem spada, ale część z nich (m.in. formaldehyd, toluen, ksyleny) może wpływać na samopoczucie, wywoływać bóle głowy, podrażnienia, a u osób wrażliwych — reakcje alergiczne.
Praca z naturalnymi materiałami uczy, że „zapach nowego wnętrza” nie musi oznaczać chemii w powietrzu.
Tynki naturalne nie są materiałem dla każdego – posiadają cechy, które nie dla wszystkich są akceptowalne (o nich piszemy w kolejnych wpisach). Są jednak szlachetnymi surowcami dla tych, którzy szukają prawdy i autentyczności w tym, czym się otaczają.
Glinę poznałam nie z opisów, ale z codziennego życia – mam ją na ścianach, w domu, w którym mieszkam. Jeśli masz wątpliwości, czy to rozwiązanie dla Ciebie – warto o tym porozmawiać. Czasem wystarczy jedna rozmowa, by zobaczyć, jak duży wpływ mają materiały, których na co dzień nawet nie zauważamy.