Nie bójmy się koloru
Mieszkanie z rynku wtórnego, w którym Właściciel nadal mieszka – to rzadkość w naszej pracy. A jednocześnie ogromna odpowiedzialność. Każda zmiana jest od razu odczuwalna, a projekt musi odpowiedzieć nie tylko na estetykę, ale przede wszystkim na codzienność, która już tu trwa.
W tym przypadku od początku wiedzieliśmy, że nie będziemy „uspokajać” wnętrza. Wręcz przeciwnie – miały pojawić się kolory, świadome kontrasty, lepsze proporcje funkcji i rozwiązania, które nadadzą temu mieszkaniu nowy rytm. Proces podzieliliśmy na etapy tak, aby cały remont odbywał się bez nadmiernego chaosu. Najpierw łazienka, potem kuchnia i strefa dzienna, która pełni również funkcję gabinetu. Sypialnia, choć ważna, została zaplanowana jako ostatnia, bo domownicy spędzają w niej stosunkowo niewiele czasu.
Najistotniejsze przy modernizacji mieszkania, które „żyje” już od kilkunastu lub kilkudziesięciu lat, to pozbycie się wszystkich niedogodności, które przez lata utrudniały codzienność. To także moment, w którym coraz wyraźniej widać, że kolor potrafi uporządkować przestrzeń, a nie ją zdominować. Tak pracowaliśmy tutaj – świadomie wprowadzając odważniejsze akcenty tam, gdzie niosą wartość, a równowagę budując prostą bazą.
To projekt, który pokazał, że mieszkanie z historią może zyskać zupełnie nową energię – bez utraty swojej tożsamości, za to z funkcjami i estetyką dopasowaną do współczesnego życia.